31 BOK Rozdział

W trakcie rozmowy dowiaduje się, że przed trzema tygodniami przybyli do wioski strażnicy i grupa urzędników. Tęskni jednak za Antkiem, choć z drugiej strony nie może mu zapomnieć doznanych krzywd i zniewag. W przyszłości Ci przygotowują się do wyjścia na rezurekcję, która ma się odbyć o godzinie dziesiątej wieczorem. W jakiś czas po śniadaniu Jagustynka zauważa brak psów, które zazwyczaj kręcą się po obejściu. Jedynie Jagna w tym dniu chodzi smutna, gdyż rozpiera ją tęsknota za mężczyzną. Ponieważ naród ten ma opinię na wskroś złodziejskiego, wszyscy posiadają się na baczności i odpędzają Cyganki plączące się wśród chatami. Tak również się dzieje i po dwóch dniach lipieckie pola nawet roją się od robotników. Po dwóch dniach wytężonego wysiłku lipeccy sąsiedzi rozjeżdżają się do domów żegnani poprzez wdzięczne za okazaną życzliwość i pomoc gospodynie oraz parobków i dziewczęta. Ksiądz z mozołem powstrzymuje rozbiegających się ludzi, a przy krzyżu robi dłuższą przerwę, witając razem z kobietami powracających. Są zdziwieni i wielce zaskoczeni słowami Jankiela: "ja wolę trzymać ze swoimi, biedy się użyje, jak również wszystkie, ale jakoś z radą boską żyć można.

. W niedzielę przed południem dochodzi między Dominikową a Szymkiem do kłótni, która kończy się bójką. Po sumie w dziale oczekujących na Rocha facetów toczy się dyskusja na zagadnienie szkoły, która z nakazu władz miałaby okazać otwarta w Lipcach. Pewnego dnia Boryna odzyskuje częściowo świadomość: rozpoznaje odwiedzających go ludzi, niemniej jednak w wypowiadanych poprzez niego słowach w bardzo wielu sytuacjach nie wolno się doszukać sensu. Pan Jacek wyraża się o nim następująco: "Genialny to był człowiek i prawy Polak. Wójtowa przynosi Hance urzędowe pismo, niemniej jednak kobiety nie umieją go poczytać. Hanka idzie z otrzymanym pismem do młynarza i dowiaduje się o śmierci Grzeli, drugiego syna Boryny, przebywającego dotychczas w wojsku. IV rzeknę, jak bywało pod te roki, kiej się to panowie buntowały; dobrze baczę, jak nas tumaniły a przysięgały, że jak Polska będzie, to i wolę nam dadzą, i grontu z lasami, i wszystko! Obiecywały, mówiły, a kto drugi dał, co tera posiadamy i jeszcze musiał ich pokarać, co nie chciały w niczym ulżyć narodowi! (.) A tera (. Później spotyka dziedzica, a następnie jakiegoś Żyda, od którego dowiaduje się, że naczelnik już zimą podpisał kontrakt na budowę szkoły w Lipcach. Antek wraz z Mateuszem i Grzelą pomagają Rochowi opuścić Lipce niepostrzeżenie pod osłoną nocy i wyjechać gdzieś daleko..


[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30]