Z radością wita znajome kąty, dziwi się jednakże, że w polu i wiosce nie ma możliwość mimo pięknej pogody dostrzec ani jednego mężczyzny. Czując także zbliżającą się śmierć zastanawia się, kogo w tych ostatnich już chyba tygodniach swego życia poprosić o schronienie i łyżkę strawy. Idąc zaś za poradą swego ojca przeniosła się prędko z dziećmi do chaty Boryny i tu już pozostała, opiekując się rannym i pilnując gospodarstwa. Po zaaresztowaniu Antka i innych chłopów pozostała tu sama, niemniej jednak z dnia na dzień umacniała swą pozycję i przejmowała obowiązki pani lokalu i gospodyni, rugując zarazem z tego poczesnego miejsca Jagnę. Hanka była zmuszona pilnować dobytku przede wszystkim przed kowalem, który tylko patrzył, jak aby coś uszczknąć dla siebie. Przybywa Rocho z wieścią o Antku i innych chłopach. Niedługo po tym Józka odnajduje jednego z nich, leżącego pod ścianą lokalu mieszkalnego z roztrzaskaną czaszką. Troskę tę prędko rozprasza wieść, że chłopi z okolicznych wsi przyjadą pomóc gospodyniom w pracach polowych. Ksiądz z trudem powstrzymuje rozbiegających się ludzi, a przy krzyżu robi dłuższą przerwę, witając razem z kobietami powracających. Następnie procesja powraca do wsi, po jej zakończeniu Ci się rozchodzą.

Wieść o tym roznosi się po wsi. Następnego dnia odbywa się procesja do czterech ołtarzy, z których jeden zbudowany jest przy chacie Borynów... Hanka otrzymuje zawiadomienie z sądu, że za kaucją wynoszącą 500 rubli albo poręczeniem Antek może okazać zwolniony z więzienia. XI Okazało się, że Antek został odwieziony "do guberni", natomiast Roch pojechał z pieniędzmi za nim i Hanka bywa pewna, że za trzy dni jej mąż powróci do lokalu mieszkalnego. Po dwóch dniach cała wieś odprowadza ciało zmarłego na cmentarz. Jagna wciąż chodzi smutna i zagubiona, ożywia się jedynie na widok Jasia, który już w sutannie przyjechał na odpust. Hanka idzie z otrzymanym pismem do młynarza i dowiaduje się o śmierci Grzeli, drugiego syna Boryny, przebywającego dotychczas w wojsku. IV rzeknę, jak bywało pod te roki, kiej się to panowie buntowały; sprawnie baczę, jak nas tumaniły a przysięgały, że jak Polska będzie, to i wolę nam zapewnią, i grontu z lasami, i wszystko! Obiecywały, mówiły, a kto drugi dał, co tera posiadamy i jeszcze musiał ich pokarać, co nie chciały w niczym ulżyć narodowi! (.. Jagusia zaś żyje jakby we śnie, nie dostrzegając już wkoło siebie ludzi i nie słysząc skierowanych pod swoim adresem docinków i złośliwych uwag.

Wieść o tym roznosi się po wsi. Następnego dnia odbywa się procesja do czterech ołtarzy, z których jeden zbudowany jest przy chacie Borynów... Hanka otrzymuje zawiadomienie z sądu, że za kaucją wynoszącą 500 rubli albo poręczeniem Antek może okazać zwolniony z więzienia. XI Okazało się, że Antek został odwieziony "do guberni", natomiast Roch pojechał z pieniędzmi za nim i Hanka bywa pewna, że za trzy dni jej mąż powróci do lokalu mieszkalnego. Po dwóch dniach cała wieś odprowadza ciało zmarłego na cmentarz. Jagna wciąż chodzi smutna i zagubiona, ożywia się jedynie na widok Jasia, który już w sutannie przyjechał na odpust. Hanka idzie z otrzymanym pismem do młynarza i dowiaduje się o śmierci Grzeli, drugiego syna Boryny, przebywającego dotychczas w wojsku. IV rzeknę, jak bywało pod te roki, kiej się to panowie buntowały; sprawnie baczę, jak nas tumaniły a przysięgały, że jak Polska będzie, to i wolę nam zapewnią, i grontu z lasami, i wszystko! Obiecywały, mówiły, a kto drugi dał, co tera posiadamy i jeszcze musiał ich pokarać, co nie chciały w niczym ulżyć narodowi! (.. Jagusia zaś żyje jakby we śnie, nie dostrzegając już wkoło siebie ludzi i nie słysząc skierowanych pod swoim adresem docinków i złośliwych uwag.